Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą image. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą image. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 września 2013

Zeszytówki 05 - Cable and X-Force #1, The Manhattan Projects #1

Brak komentarzy:
Dziś w ramach dzielenia się wrażeniami z lektury pierwszych (zazwyczaj) numerów serii dostępnych na comiXology trzy zeszyty z trzech wydawnictw: Marvel, Image i Red 5 Comics (jeszcze tydzień temu nie wiedziałem, że coś takiego istnieje...).

Źródło: Marvel Comics Database
Cable and X-Force #1
Scenariusz: Dennis Hopeless
Rysunki: Salvador Larocca

O co w ogóle chodzi? Cable i jego X-Force to terroryści (znowu)? X-Men (a właściwie to Uncanny Avengers - że jak?) chcą go dopaść (znowu)? Domino współpracuje z Cable'em (znowu)? Colossus jest członkiem X-Force (no, to chyba pierwszy raz...)? I do tego jeszcze Hope Summers - mesjasz mutantów płci żeńskiej, przybrana córka Cable'a, namiastka dla fanów domagających się powrotu Jean Grey... hmm...

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Zeszytówki 03 - Chew #1, Indestructible Hulk #1

2 komentarze:

Źródło: www.imagecomics.com
Chew #1
Scenariusz: John Layman
Rysunki: Rob Guillory

Bohaterem tej serii jest policjant Tony Chu. Tony to także cybopata (moje tłumaczenie z angielskiego neologizmu cibopath), co oznacza, że po ugryzieniu czegokolwiek (oprócz buraka - nawet nie pytajcie...) "widzi" co się z daną rzeczą działo. Umiejętność bardzo przydatna dla funkcjonariusza policji, bo pozwala na przykład "przesłuchać" zabitego przestępcę.
Miejsce akcji to Stany Zjednoczone, w których po epidemii ptasiej grypy prohibicją objęto drób. W związku z tym Tony i jego partner zajmują się między innymi ściganiem miłośników rosołu czy piersi z kurczaka. Takie przynajmniej są ich obowiązki w pierwszym odcinku serii, w kolejnych możemy chyba liczyć na ciekawsze sprawy, ponieważ talent Chu zostaje zauważony przez jego przełożonych, a on sam dostaje przeniesienie do FDA (Food and Drug Administration - Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków), co dla zwykłego gliny jest niewątpliwym awansem.
"Chew" to potraktowany z lekkim przymrużeniem oka kryminał policyjny z elementami science-fiction. Pomysł na serię oryginalny, zarówno jeśli chodzi o głównego bohatera, jak i świat przedstawiony (zakazane kurczaki). Odpowiednio do fabuły dobrane są rysunki, które można określić mianem kreskówkowych. Nie znaczy to jednak, że są niedokładne. Wręcz przeciwnie, Rob Guillory dba o szczegóły, a jego postacie mają rozpoznawalny wygląd. W zasadzie zarówno do fabuły jak i do rysunków nie można się przyczepić. Technicznie wszystko jest w porządku. Ale duet Layman-Guillory nie przekonał mnie do swojego dziełka. Historia, choć sprawnie napisana nie zachwyciła. A rysunki mimo, że poprawne nie przypadły do gustu. Za oceanem "Chew" zbiera pozytyne opinie, a i ja nie dostrzegam w nim wad, więc nie zamierzam do niego zniechęcać. Sam jednak nie nabędę "Chew Volume 1: Tasters Choice" (mimo, że cena jest przystępna), zbierającego pierwsze pięć numerów serii, choć takie był pierwotny plan (zapoznanie się z numerem pierwszym miało tylko potwierdzić jego słuszność). 
Ocena: 6/10

środa, 5 czerwca 2013

Zeszytówki 02 - Saga #1, Thunderbolts vol. 2 #1

6 komentarzy:
Źródło: www.imagecomics.com
Saga #1
Scenariusz: Brian K. Vaughan
Rysunki: Fiona Staples

Zanim sięgnąłem po ten komiks zdążyłem naczytać się zachwytów pod jego adresem. Sam jestem dużym fanem Briana K. Vaughana, więc tym  bardziej byłem ciekaw, co tym razem zaprezentuje. Jednak po zapoznaniu okazało się, że jedyne co być może zachęci mnie do przeczytania kolejnych numerów to zaufanie do Briana oraz przeczytane wcześniej dobre opinie (czyli to samo, co sprawiło, że w ogóle zainteresowałem się tą serią).
Nie chcę przez to powiedzieć, że premierowy numer Sagi mi się nie spodobał. Nie w tym rzecz. Chodzi o to, że poza bardzo dobrymi rysunkami nie było w nim nic nowego, przykuwającego uwagę lub odkrywczego, a czegoś takiego oczekiwał bym od pierwszego numeru nowej serii Vaughana. Ot, międzyplanetarna wojna toczona przez dość oryginalnie przedstawione dwie strony konfliktu (z jednej strony "anioły", z drugiej "demony"), a w samym jej środku (a może właśnie na uboczu) nietypowa para, zakochani w sobie przedstawiciele przeciwnych stron konfliktu, czyli kolejna wariacja na temat Romea i Julii w scenerii space opery i stylistyce nawiązującej do fantasy. Oczywiście dialogi są dobrze napisane i całość czyta się przyjemnie, ale to wszystko za mało, żeby sprzedać mi pierwszy numer. Nie zachęciło mnie też określenie, jakiego Vaughan użył na zdefiniowanie swojego nowego komiksu: "Gwiezdne Wojny dla zboczeńców". Ale pewnie i tak sprawdzę dalszy ciąg...
Ocena: 6/10