Bohaterka najonwszego tomu WKKM, She-Hulk aka Jenifer Walters jest dla polskiego czytelnika stosunkowo mało znaną postacią. Pojawiła się na drugim czy trzecim planie "Rodu M", "Wojny Domowej", "Avengers: Disassembled" (tu przez chwilę na pierwszym, ale i tak nie była zbyt istotna dla fabuły) i w jednym czy dwóch starych numerach TM-Semic, ale tak naprawdę niewiele o niej wiemy (my teoretyczni polscy czytelnicy komiksów Marvela, nieczytający ich w oryginalnych wydaniach). Ale w lekturze "Samotnej Zielonej Kobiety" to nie będzie wcale przeszkadzało, bo Dan Slott (autoru scenariusza) zadbał o to, żeby jego komiks był przystępny dla nowych czytelników a do czerpania przyjemności z lektury nie była potrzeba znajomość żadnych wcześniejszych przygód. Wszystkiego co potrzebne dowiecie się ze wstępu, a sprowadza się to do faktu, że Jen jest żeńską wersją Hulka, z zawodu i wykształcenia prawnikiem, a z zamiłowania członkinią Avengers.
